defekt pamięci

7 lipca 2012

Nie wiem, kim jest Krzysztof Bielecki ani skąd się wziął, ale mnie to nie obchodzi.

W każdym razie pan ów stworzył historię tak poplątaną, że od czytania rozplątują się zwoje. Na dodatek ułożył chyba najdłuższe zdanie, jakie czytałam w życiu, a w którym czytelnik poszturchiwany przez kolejne przecinki w kierunku kropki i tak na końcu musi wrócić do początku i zacząć od nowa. O takich rzeczach się nie zapomina! Mało tego, ich się autorom nie wybacza i z zemsty sięga się po kolejną książkę.

Ta akurat została wydana w ramach Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości i bardzo mi się podoba to, co się w tym inkubatorze wykluło.

Nie wiem, kim jest Krzysztof Bielecki, ani skąd się wziął i wcale mnie to nie obchodzi. Jak dla mnie może być nawet księżycem Saturna. Oczywiście tak długo, jak nie tworzy żadnej historii o mnie.

PS Zemsta już wkrótce.

Avatar

11 stycznia 2010

Jeśli spodziewacie się którejś-tam-z-kolei recenzji tego filmu, to się zawiedziecie.

Jeśli spodziewacie się recenzji błyskotliwej – również muszę Was rozczarować.

Bo Avatar obnaża. Obnaża bezlitośnie, i to nie tylko ludzką głupotę i krótkowzroczność, objawiającą się bezsensowną pogonią za tym, co materialne, a co choćby ze względu na długość, czy też sam fakt skończoności naszego życia straci prędzej czy później jakąkolwiek wartość. Nie tylko ignorancję i brak pokory charakterystyczne dla sięgania po coś, co nigdy nie było nam dane na własność. Obnaża przede wszystkim ubóstwo mojego słownika – bo nie wiem, jak mam opisać to, co zobaczyłam.

Najprościej byłoby stwierdzić: ktoś musiał nieźle przyćpać wymyślając ten film.

Ale! Podstawą wyobraźni nie są środki psychoaktywne, lecz pamięć. I – co udowodniono naukowo – nie da się wymyślić czegoś, co nie będzie się opierało na tym, co już znamy [co zresztą widać na każdym kroku]. Jednak moją wyobraźnię to przerasta.

Tuż przed seansem spytałam siedzącą obok mnie osobę, czy gada na filmach – bo ja i owszem. Tuż po seansie natomiast, ta sama osoba spytała mnie, dlaczego  nie odezwałam się ani słowem.

I niech to posłuży za najlepszą rekomendację.

Bo jeśli jest jakiś świat, do którego chciałabym należeć, to jest to świat Na’vi. I jeśli jest jakieś miejsce, w którym chciałabym być, w którym chciałabym żyć i chciałabym umrzeć, to  jest to Pandora.

Agnieszka Chylińska powiedziała sobie dość

5 listopada 2009

Poruszenie, jakie wywołała najnowsza płyta Agnieszki Chylińskiej, jest tyle zabawne, ile nieuzasadnione. A wszystko zaczęło się od pierwszego singla:

Owszem – nie jest to ta zaniedbana, rycząca i zbuntowana Chylińska, jaką znamy. Ale też nie ma już kilkunastu lat, odkryła w sobie kobiecość, a nawet jej najbardziej bolesne aspekty, jak powicie pierworodnego Ryszarda;) Nie powiem, że nie byłam zaskoczona kompletną zmianą wizerunku [która wyszła jak najbardziej na plus], bo byłam, i to pewnie nie mniej niż większość krytykujących ten fakt osób. Ale trzeba przyznać, że mogło być naprawdę dużo gorzej. Chylińska całkiem nieźle sobie radzi w tej nietypowej dla niej stylistyce. Jest to zasługa nie tylko producentów, ale także tego, że wbrew pozorom ona naprawdę wie, co robi, i jest w tym autentyczna. Zadaniem artysty jest wyrażanie samego siebie, a nie schlebianie gustom i spełnianie oczekiwań odbiorców. Jeśli ma potrzebę wyrażania się w ten sposób – proszę bardzo, ja jestem za:)

problem

27 września 2009

-Ty masz problemy? – spytał. -Jakie? Wymień trzy.

Zaczęłam się zastanawiać. I chyba po raz pierwszy w życiu miałam problem z udzieleniem odpowiedzi. Wymieniłam więc trzy sprawy, które obecnie zaprzątają moją głowę, ale de facto problemami nie są, bo a) nie będę mieć problemu, żeby się z nimi uporać, oraz b) są to „problemy” krótkotrwałe.

-No ja nie mam aż tyle problemów.. Właściwie to ja w ogóle nie mam problemów – odparł.

Mój i tak już nadto wytężony umysł zaczął się zastanawiać i czym prędzej dał temu upust słowny.

-Skoro nie masz problemów, to w czym problem? – moja ciekawość zaczęła sięgać zenitu.

-Mój problem to że nie mam problemów.

Teoretycznie jest to sytuacja do pozazdroszczenia. Bo czy nie do tego wszyscy dążymy, aby się uwolnić od problemów? W praktyce jednak, brak problemów wynika z braku podejmowania akcji, ze stagnacji w życiu, z zaprzestania działań. Skoro miałam problem z wymienieniem trzech moich aktualnych problemów, to może oznaczać, że coś jest na rzeczy i bynajmniej nie chodzi o moją kiepską pamięć. Czyli, tak czy siak, mam jakiś problem! Problem ze znalezieniem aktualnych problemów.

Najprostszym rozwiązaniem tego problemu będzie aktywne poszukiwanie, ba! tworzenie nawet, nowych problemów.  Co niniejszym czynię, zakładając tego bloga.

Mnogość problemów w tym tekście nie jest przypadkowa.