Posts Tagged ‘kino’

Avatar

11 stycznia 2010

Jeśli spodziewacie się którejś-tam-z-kolei recenzji tego filmu, to się zawiedziecie.

Jeśli spodziewacie się recenzji błyskotliwej – również muszę Was rozczarować.

Bo Avatar obnaża. Obnaża bezlitośnie, i to nie tylko ludzką głupotę i krótkowzroczność, objawiającą się bezsensowną pogonią za tym, co materialne, a co choćby ze względu na długość, czy też sam fakt skończoności naszego życia straci prędzej czy później jakąkolwiek wartość. Nie tylko ignorancję i brak pokory charakterystyczne dla sięgania po coś, co nigdy nie było nam dane na własność. Obnaża przede wszystkim ubóstwo mojego słownika – bo nie wiem, jak mam opisać to, co zobaczyłam.

Najprościej byłoby stwierdzić: ktoś musiał nieźle przyćpać wymyślając ten film.

Ale! Podstawą wyobraźni nie są środki psychoaktywne, lecz pamięć. I – co udowodniono naukowo – nie da się wymyślić czegoś, co nie będzie się opierało na tym, co już znamy [co zresztą widać na każdym kroku]. Jednak moją wyobraźnię to przerasta.

Tuż przed seansem spytałam siedzącą obok mnie osobę, czy gada na filmach – bo ja i owszem. Tuż po seansie natomiast, ta sama osoba spytała mnie, dlaczego  nie odezwałam się ani słowem.

I niech to posłuży za najlepszą rekomendację.

Bo jeśli jest jakiś świat, do którego chciałabym należeć, to jest to świat Na’vi. I jeśli jest jakieś miejsce, w którym chciałabym być, w którym chciałabym żyć i chciałabym umrzeć, to  jest to Pandora.

Reklamy